– Tak, słucham?
– Dzień dobry, z tej strony Michał Polański, firma NaviGate, Kraków. Zajmujemy się dystrybucją sprzętu geodezyjnego marki Spectra – odbiorników GNSS i tachimetrów. Dzwonię, żeby zapytać, czy w najbliższym czasie planuje może Pani może jakieś zakupy w tym kierunku?
– O nie, już nie – akurat kupiłam w zeszłym miesiącu „GPSa”…
– O? A jakiej marki – jeśli mogę zapytać?
– A … [tu pada nazwa jednego z chińskich producentów sprzętu pomiarowego].
– A co zadecydowało, że wybrała Pani akurat ten odbiornik?
– A w sumie… Sama nie wiem… Nie znam się na tym za bardzo. Jakoś tak zadzwonili, namówili i kupiłam...
– Uhm… No dobrze, w takim razie dziękuję bardzo za rozmowę i zapraszamy do kontaktu w przyszłości.

Powyższą rozmowa wydarzyła się naprawdę. Odbyłem ją już dość dawno temu, jeszcze jako początkujący handlowiec. Ale pamiętam ją do dziś bardzo dobrze, bowiem wtedy po raz pierwszy zdziwiłem się, że można coś kupić i do końca nie wiedzieć dlaczego… A potem przyszła kolejna, i następna, i jeszcze niejedna tego typu rozmowa.

Ten sam profesor, którego wspominałem tydzień temu miał też zwyczaj mawiać, że „w życiu trzeba umieć się zdziwić” (wtedy zupełnie tych słów nie rozumiałem, ale dziś oceniam, że miał całkowitą rację). Z każdą kolejną tego typu rozmową dziwiłem się coraz mniej, aż w końcu zrozumiałem dość zaskakującą przyczynę takiego stanu rzeczy. A jest ona następująca:

Przeciętny polski geodeta nie interesuje się geodezyjnym sprzętem pomiarowym.

Od razu zastrzegam, że powyższa teza oczywiście nie dotyczy wszystkich. Prawdopodobnie nie dotyczy też Ciebie, Drogi Czytelniku, skoro zaglądnąłeś na tego bloga. Sam mam kilku Klientów, z którymi mogę godzinami rozmawiać na temat sprzętu pomiarowego, nowinek technicznych, czy innowacji wprowadzanych przez takie, czy inne marki. Ale niestety są to jedynie wyjątki, potwierdzające wyżej przedstawioną regułę. Jeżeli się z nią nie zgadzasz to pewnie będzie jeszcze niejedna okazja, żeby Cię do owej tezy przekonać. Na razie podam może tylko jeden przykład na jej potwierdzenie, za to bardzo wymowny bo wprost z największego portalu internetowego, związanego z ogólnie pojętą geodezją, tj. „geoforum.pl”. Zwróć uwagę, ile komentarzy zbierają np. artykuły na temat zmian w prawie w geodezyjnym, a ile na temat nowości na rynku sprzętu pomiarowego?

To jest przepaść. A nawet przepaść przepastna.

Zdaję sobie sprawę, że być może większość czytelników owego portalu to urzędnicy, którzy od wielu lat nie stali za tachimetrem, ale czy to coś zmienia? Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby także geodeci „terenowi” uczestniczyli w tego typu dyskusjach.

Zdaję sobie również sprawę, że polski geodeta po prostu musi się przepisami interesować, bo przy aktualnym systemie prawnym (rodem z głębokiego PRL) przeoczenie niektórych zmian może skutkować poważnymi problemami. Ale to również nie jest wytłumaczenie. Przecież inwestycja w złą technologię pomiarową może przynieść wcale nie mniejsze straty.

„No dobra, niech będzie, że ludzie się sprzętem nie interesują. I co z tego? Nie interesują się też mnóstwem innych przedmiotów, których na co dzień używają, a umieją się nimi posługiwać.”

Zgoda. Tylko, że kluczowa różnica pomiędzy odbiornikiem GNSS, a np. czajnikiem elektrycznym jest taka, że z pomocą tego drugiego raczej pomiarów dla Klienta nie wykonamy, mapy nie skartujemy, granicy w terenie nie odnajdziemy, naszej usługi nie sprzedamy

W jednym z marketingowych filmów firmy Trimble pada następujące zdanie:

Kiedy zamierzasz kupić instrument pomiarowy, pierwszą rzeczą, o której powinieneś pomyśleć jest to, „czy będę w stanie zarabiać dzięki niemu pieniądze?”

Niby rzecz oczywista, ale znowu mam wrażenie, że wielu z nas kompletnie o tej zasadzie zapomina, więc powtórzę to jeszcze raz: sprzęt geodezyjny to po prostu inwestycja. Czy można inwestować w coś, na czym się nie znamy? Oczywiście – ale ryzyko, że będzie to inwestycja kiepska jest wówczas o wiele większe.

A zatem pierwszym i najważniejszym krokiem do trafnego wyboru sprzętu pomiarowego jest nic innego, jak właśnie zainteresowanie się nim.

Jeżeli zastąpimy swoją ignorancję, wiedzą to gwarantuję Wam, że niezależnie od tego, czy finalnie wybierzemy sprzęt Spectry, Trimble’a, czy jakikolwiek inny, to szanse, że dokonamy trafnego wyboru nieprawdopodobnie wzrosną. Do tego będziemy znacznie mniej podatni na bzdury opowiadane przez handlowców z niektórych firm – niekoniecznie wynikające z chęci oszustwa, być może także po prostu z niewiedzy (tak, zdarzają się nawet tacy „specjaliści”). To jednak już temat na osobną gawędę, nad którą prawdopodobnie pochylimy się już niedługo.

A na razie wracając do meritum: Jak to zrobić? Jak zainteresować się sprzętem pomiarowym? Można zacząć od czytania tego bloga 😉. Nawet jeśli moje gawędy nie każdemu przypadną do gustu, to widzę, że koledzy dzielą się tutaj także znacznie bardziej tajemną wiedzą. Ale znowu: trzeba chcieć z niej skorzystać! Jeśli już się czymś zainteresujemy to sposobność do dalszego poszerzenia wiedzy tak naprawdę sama się znajdzie.

Dlatego właśnie tytuł dzisiejszego wpisu spokojnie może służyć za motto tego całego mojego ględzenia i jeszcze nie raz będę się do tego cytatu odwoływał. Ciężko też o lepszy konkret na nadchodzący weekend 😊.

Trzymajcie się zdrowo i omijajcie koronawirusa!